Out of the Box is an online workshop which saves you from that. It invites you to rip the veils off our manipulative world and explore the mystery behind the mask. With Rudá Iandê as your guide, you’ll experience a 16-week program (loaded with video and written lessons, exercises and challenges, self-exploration quests, guided meditations Out of the box znamená, že sa na veci pozrieme z iného uhla pohľadu, vystúpime z vlastnej komfortnej zóny a prebádame čo tam za ňou vlastne máme. Odchádzame z bezpečia vybehaných koľají a hľadáme nové cesty a nové možnosti. Prvá vec, ktorú musíte urobiť, je byť ochotní opustiť zabehané, prijať trochu rizika 6. Draw a Picture. Sometimes thinking outside the box means going back to the things we used to do all the time as a child. Drawing a picture is even more right-brained, and can help break your logical left-brain’s hold on a problem the same way a poem can. These Out of Box thinking questions will twist your brain. Solving these #brainteasers will make you think smart. You need to think out of the box to solve t You can think out of the box. It is more challenging, more time-consuming, and has more considerable potential. Or, you can go for the out-of-sight-of-the-box. Shut The Box for 4 Players. It is possible to buy a Shut the Box game featuring 4 sets of flaps and sometimes 4 sets of dice. Just use the normal Shut the Box rules in one of the following 2 ways: 1. If there are just 2 dice or the dice are the same colour, people take turns to throw the dice and flip their flaps until they can't go any longer. . Sklep Książki Rozwój osobisty Psychologia, motywacja Outside the Box. Jak myśleć i działać kreatywnie (okładka miękka, Opis Opis Jak uwolnić mózg od sztampowego myślenia i skierować go na całkiem nowe tory? Co pobudza umysł do kreatywności? W jaki sposób zmotywować grupę do twórczej i nieszablonowej pracy nad problemem? Czy trudno jest wyzwolić w ludziach potencjał kreatywności? Jak tworzyć, wdrażać i oceniać innowacje? Na te i wiele innych pytań odpowiada dr Aneta Chybicka w książce "Outside the box". To poradnik napisany przez praktyka dla praktyków. Zawiera wiele studiów przypadku opisujących realne sytuacje biznesowe, dzięki czemu łatwo jest przełożyć zawartą w nim wiedzę na rzeczywiste potrzeby zawodowe. Książka pomaga rozwinąć jedną z najbardziej potrzebnych współcześnie kompetencji, jaką jest kreatywność. Jest źródłem nie tylko wiedzy teoretycznej, ale przede wszystkim praktycznych umiejętności stosowania technik twórczego myślenia w pracy indywidualnej i grupowej. Pokazuje, jak pobudzać do zmian oraz jak kreować i wdrażać zmiany. Pomoże ci pokierować pracą grupy w taki sposób, aby dojść do nowego i użytecznego rozwiązania problemu. Lektura poradnika przygotuje cię do poprowadzenia pracy twórczej z innymi. Dzięki tej książce poznasz: reguły kreatywnego myślenia, narzędzia do wdrożenia reguł twórczego myślenia w zespole, metody rozwijania kreatywności, gotowe scenariusze do wykorzystania w pracy, techniki oceniania pomysłów, zasady komunikacji pobudzającej innowacyjność. Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1142165570 Tytuł: Outside the Box. Jak myśleć i działać kreatywnie Podtytuł: Jak myśleć i działać kreatywnie Autor: Chybicka Aneta Wydawnictwo: GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 199 Numer wydania: I Data premiery: 2017-06-14 Rok wydania: 2017 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 135 x 196 x 17 Indeks: 21312397 Recenzje Recenzje Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane Every parent aims to give his child the best possible education. Of course, enrolling a kid in a boarding school will provide him with an endless pool of opportunities, but can all of them prepare your child for a globally connected world? Myśl poza schematamiDając dziecku możliwość uczęszczania do szkoły zorientowanej globalnie, dajemy mu dostęp do bardziej szerokiej, zrównoważonej i wzbogacającej edukacji. Tego typu szkoły promują zróżnicowane, wszechstronne, dobrze zaokrąglone i stymulujące środowisko akademickie, które pozwala uczniom myśleć nieszablonowo i zachęca ich do rozwoju indywidualnego, emocjonalnego i fizycznego. Przygoda z nauką transformatywnąCo więcej, filozofia "myślenia poza schematami" tych szkół jest wspierana przez ich wyjątkowe obiekty, ponieważ wszystkie one oferują stymulujące, dobrze wyposażone i starannie zaplanowane środowiska, w których uczniowie mogą się bawić, uczyć i odkrywać siebie, doświadczając unikalnej i transformującej przygody z nauką. Najlepsze na świecie szkoły myślenia "out-of-the-box "Think out the box schools" stają się bardzo popularne na całym świecie, przewiń tę stronę w dół i dowiedz się, które z nich są najlepsze! Szkoła Globalna Think Experience six continents in three years—all before graduating high Global School is a fully accredited traveling high school where you’ll live and learn in four countries a year, making unforgettable connections between your education and the world around sobie czytanie Homera podczas podróży Odyseusza przez Grecję lub uczenie się modelowania danych poprzez katalogowanie życia morskiego, które obserwujesz nurkując SCUBA w Wielkiej Rafie Koralowej. Tylko w THINK Global School odkrywanie świata spotyka się z rygorystycznym akademickim programem nauczania, małymi klasami, imponującym stosunkiem wykładowców do uczniów 1:5, najnowocześniejszą technologią i nieskończonymi możliwościami realizowania swoich pasji. Institut auf dem Rosenberg Institut auf dem Rosenberg, the Artisans of Education®, jest szwajcarską międzynarodową szkołą z internatem dla uczniów w wieku 5-18 lat. Usytuowana na szczycie wzgórza, z widokiem na alpejskie miasto St. Gallen, Rosenberg is world-renowned for its cutting-edge approach to education. It offers a uniquely contemporary learning experience, enabling exceptional academic results and personal development, well beyond traditional education. Its international student community represents well over 50 different nationalities mostly coming from Entrepreneurial family oferty pięciu różnych systemów szkolnych (matura międzynarodowa, niemiecka matura międzynarodowa, IGCE A-Levels, High School Diploma & AP-s) program "Talent & Enrichment" jest wyjątkowy dla Rosenberg i uosabia holistyczne, kreatywne i przedsiębiorcze podejście szkoły do edukacji, dając studentom wgląd w szybko rozwijający się 21 wiek. Zielona Szkoła Ta pozbawiona ścian, bambusowa szkoła kształci od 2008 roku holistyczne, innowacyjne i ukierunkowane na cel dociekania dla społeczności uczniów z całego świata. Misją Green School jest stworzenie globalnej społeczności uczących się, czyniąc nasz świat zrównoważonym. Szukasz więcej opcji? Podziel się z nami swoimi preferencjami edukacyjnymi, a nasi eksperci, znający specyfikę Twoich szkół, pomogą Ci zaplanować kolejny szkolny plan. Badania naukowe dowodzą, że każdego człowieka można nauczyć bycia bardzo skutecznym innowatorem, wymaga to tylko systematycznego ćwiczenia umysłu. Prawdziwym wyzwaniem jest uczynienie organizacji zdolną do wykorzystywania tego potencjału poprzez stworzenie odpowiednich warunków do codziennego poszukiwania, rozwijania i testowania innowacyjnych koncepcji na wszystkich szczeblach organizacji. O tym więcej w wywiadzie z Bartoszem Stawskim przeprowadzonym przez Martę Smyrską dla 1. Chcę porozmawiać o Systematic Inventive Thinking. To opracowana w Izraelu metodyka, która umożliwia praktyczne podejście do tworzenia innowacji i rozwiązywania problemów. Uczy ona odbiorców, aby nie starali się myśleć out of the box, ale przeciwnie: zostali w pudełku i używali dostępnych narzędzi. Czy myślenie out of the box się nie sprawdziło? Czy jest passe? Nie wiem, czy jest passe. Należałoby powiedzieć, że nie tyle jest passe, ale że badania naukowe pokazują, iż postulat myślenia out of the box jest niewłaściwy, bo wcale nie prowadzi do tego, żeby być skuteczniejszym w działaniu polegającym na szukaniu innowacji. Bo co to znaczy out of the box? W potocznym rozumieniu, że prosimy ludzi, aby porzucili wszelkie ograniczenia i porzuciwszy je, szukali nowych pomysłów. Z punktu widzenia procesów poznawczych jest to jedno z najtrudniejszych zadań! Bo to jest tak, jakbyśmy położyli przed sobą czystą kartkę i mieli napisać coś, co nie istnieje. Nasz mózg w ogóle sobie z tym nie radzi, z takim zadaniem, bo nawet nie ma punktu startowego. Jeśli miałbym krytykować postulat out of the box, to dlatego że on nie tylko wcale ludziom nie pomaga, ale jeszcze bardziej utrudnia im zadanie. Żeby ułatwić zadanie umysłowi, żeby to sobie ułatwić, należy przyjąć jak najwięcej ograniczeń. Im bardziej inside the box się znajdziemy, im bardziej ograniczamy nasze pole poszukiwań, tym naszemu umysłowi będzie łatwiej. 2. Zadałam to pytanie, bo kilka dni temu widziałam posta na LinkedIn. Jego autor szukał szkoleń, które uczą właśnie myślenia out of the box. Ludzie używają sformułowania out of the box, nie rozumiejąc jego istoty. Samo sformułowanie wzięło się z pewnego eksperymentu, który doprowadził do tego, że ludziom kazano mentalnie „wyjść z pudełka”, bo wtedy znajdą rozwiązanie swojego zagadnienia. Co z tego, skoro gdy ludziom kazano to robić, wcale nie byli skuteczniejsi. Bo „wyjść z pudełka” to nadal nie jest żadna praktyczna wskazówka. Ludzie potocznie używają tego sformułowania na „szukam narzędzi, które pozwolą mi myśleć bardziej innowacyjnie”. Przy czym powszechne rozumienie jest takie, że innowacja oznacza porzucenie ograniczeń, a jest wręcz przeciwnie, musimy przyjąć ich jak najwięcej. 3. To… na czym konkretnie polega Twoja praca? W jaki sposób zmieniasz kierunek myślenia o innowacjach? Dzisiaj analogia, która najlepiej tłumaczy moją rolę zawodową, wygląda tak, że ja jestem nauczycielem WF-u, czy też trenerem personalnym, tak jak na siłowni. Jedyna różnica jest taka, że ja nie ćwiczę mięśni ciała, ale mięśnie umysłowe. Poza tym wszystkie pozostałe analogie, związane z chodzeniem na siłownię, są takie same. Bo po pierwsze to, co mówimy w SIT: wszelkie procesy myślowe, w tym tworzenie innowacji, to nie jest talent, ale skill, czyli umiejętność. Każdy się może tego nauczyć. Moją ulubioną analogią są wspomnienia z lekcji WF-u z podstawówki. Każdy z nas pamięta, że nawet najgorsza klasowa łamaga po jednej lekcji była w stanie zrobić przewrót w przód na materacu, tzw. fikołka. Po jednej lekcji każdy z nas „obczaił, jak się to robi” na materacu (no, niektórym wuefista musiał w tym pomóc lekko). Ale potem, żeby zostać mistrzem fikołków, należy codziennie, systematycznie ćwiczyć. Do tego wuefista nie był już potrzebny. W tym, co ja robię, jest tak samo. Jedyna różnica na plus jest taka, że o ile w ćwiczeniach fizycznych nasze granice się bardzo wolno przesuwają, to w przypadku ćwiczeń umysłowych te granice przesuwają się bardzo szybko. Moja praca polega na tym, żeby jak najszybciej zainstalować ludziom w głowach różne procesy, o których mówię, że „nie są zamiast, ale oprócz”. Nie mają zastąpić tego, jak działamy, ale uzupełnić o takie narzędzia, które bardzo poszerzają paletę tych możliwości, które przychodzą nam do głowy, kiedy szukamy rozwiązania jakiegoś problemu. Rozwiązania, które absolutnie nie są w granicach możliwości, to takie, które spontanicznie nie przyjdą nikomu do głowy. Trzeba w tym ćwiczyć umysł, na tym polega moja rola. 4. W jakim momencie się pojawiasz? Z czym najczęściej przychodzą do Ciebie klienci? Najczęściej przychodzą z takim poczuciem: „potrzebujemy, aby ktoś nas nauczył, jak być skutecznym”. Przychodzą z przekonaniem, że chcą być trochę skuteczniejsi w czymś. A czasem przychodzą ludzie z innym procesem, bo ja też jestem facylitatorem, czyli uprawiam tzw. proces consulting. Używając mojej wiedzy i doświadczenia, mogę zdyscyplinować grupę i poprowadzić jej pracę tak, żeby w ciągu jednego dnia wypracować skuteczne rozwiązanie jakiegoś problemu, albo zbudować portfel pomysłów na nowe produkty lub usługi. 5. W ciągu jednego dnia? Jeden dzień w zupełności wystarczy, żeby sobie wypełnić pipeline (koszyk innowacji, rezerwuar pomysłów) na najbliższe pół roku. 6. A jak wygląda taki proces? Przychodzisz rano do sali szkoleniowej i spotykasz się z ludźmi z jakiejś firmy, tak? Jak duża jest to grupa? Optymalnie lubię pracować w grupie ok. 20 osób – ze względu na proces, wtedy postęp prac jest wystarczająco szybki, a zarazem do opanowania przez wszystkich. Jak to wygląda: a) przychodzę, b) ustalam, co robimy, c) pokazuję narzędzia, d) zaczynamy pracę w dwuosobowych grupach. W ramach jednego dnia warsztatowego generujemy dziesiątki, a nawet setki, niestandardowych pomysłów, które na sam koniec, w oparciu o kolejne narzędzia, filtrujemy i wybieramy te, które mają największy potencjał wdrożenia. Można powiedzieć, że ten proces składa się z dwóch etapów. W pierwszym z nich otwieramy cegielnię, w której będziemy produkować bardzo dużo cegieł, a w drugim z tych cegieł budujemy dom. Jak wiadomo, w cegle nie da się zamieszkać, ale z cegieł można zbudować dom, w którym już można zamieszkać. 7. Kto konkretnie do Ciebie przychodzi po pomoc? Jakiego rodzaju są to firmy? Wszelkiego. I duże, i małe. I korporacje wielkie, i mniejsze. Ponieważ narzędzia są uniwersalne, uniwersalnie można je stosować, niezależnie od wielkości firmy i rodzaju zagadnienia. Ci ludzie przychodzą do mnie jak do lekarza – „wiemy, że pan leczy z tych chorób, to proszę nas wyleczyć”. 8. Czy to, co robisz, staje się dzisiaj nowym wymogiem? Innowacyjność w myśleniu i działaniu to mantra współczesności. Dzisiaj od każdego pracownika wymaga się kreatywności. Rzeczywiście temat innowacji, innowacyjność, stał się ostatnimi laty tak popularny i okrzyczany, że coraz więcej organizacji próbuje coś z tym robić. Rośnie też świadomość, że to nie polega na tym, że teraz sobie usiądziemy i będziemy na trzy cztery innowacyjni. Najpierw organizacje próbują coś zrobić spontanicznie, a potem się orientują, że nie są w stanie tego zrobić samodzielnie. No bo co z tego, że zbierzemy ludzi i powiemy: „a teraz mamy być innowacyjni”. Bo co to znaczy? Z takim poleceniem żaden normalny człowiek nic nie umie zrobić. 9. To… jaki jest prawidłowy mindset? Co powinien robić menedżer, żeby wyzwolić w zespole kreatywność? Postulat, który nam przyświeca to: „Don’t do innovation, innovate in what you do”. Co on w praktyce oznacza? Że istnieją różne techniki stymulowania innowacji, których jesteśmy w stanie nauczyć ludzi w jeden dzień. Te różne techniki trzeba, i to jest odpowiedzialnością kierownictwa, jak najszybciej uczynić elementem standardowych narzędzi, którymi każdy menedżer się posługuje w ramach swojej codziennej procedury zarządzania. Trochę na zasadzie: i tak każdy menedżer spotyka się z zespołem co tydzień. 10-15 minut takiego spotkania może na pewno poświęcić na zadanie ludziom jednego konkretnego narzędzia myślenia innowacyjnego. Najlepiej w ogóle nie używać słowa innowacja. Ważne, żeby menedżer powiedział ludziom: „Słuchajcie, szukamy usprawnień w procesie, a teraz przez 15 minut zajmiemy się na przykład tzw. odejmowaniem, czyli pewnym ćwiczeniem umysłowym, które pozwoli nam na wygenerowanie nowych pomysłów”. To ćwiczenie daje ludziom wiele radości. I za drugim, trzecim razem sami zobaczą, jakie świetne pomysły przychodzą im wtedy do głowy. Ponieważ zadaliśmy na początku bardzo dziwne pytanie, które pozwoliło nam dostrzec potencjał, którego wcześniej nie widzieliśmy. Kluczem do sukcesu jest wkomponowanie tych technik umysłowych w codzienność miejsca pracy. 10. Wspomniałeś o technice odejmowania? Czy to jest tak, że dzisiaj ludziom szczególnie potrzeba odejmowania? Wspomniałem o odejmowaniu, bo ono jest najprostsze w zastosowaniu, tzn. najmniej wysiłku trzeba włożyć, żeby je wytłumaczyć. I najłatwiej je ludziom zastosować, żeby z zaskoczeniem odkryć, jakie jest efektywne. 11. Bo ja chciałam to połączyć z taką pozorną wszechmocą, która polega na tym, że mamy dzisiaj tyle opcji, że nie wiadomo na czym się skupić. To prawda i dlatego postulat out of the box jest bez sensu. Bo on każe ludziom założyć, że mamy nieskończenie wiele opcji – coś, w czym nasz umysł natychmiast się gubi. My właśnie mówimy, że trzeba zawęzić obszar do niezwykle precyzyjnie sformułowanego punktu startowego, ale zrobimy to tak, aby nasz punkt startowy był na tyle dziwny, że pobudzi nas do dyskusji. 12. To, co ty proponujesz – to jest zupełna zmiana tego kierunku, w którym zwykle się postępuje przy wymyślaniu nowych produktów. „Koncentruj się na potrzebach twojego klienta” – mówią nam. „Odkryj czego on potrzebuje i spróbuj tę potrzebę zaspokoić”. Ty natomiast proponujesz skupić się na istniejącym produkcie. Dlaczego? Niestety doświadczenie pokazuje, że pytanie ludzi o to, co chcieliby dostać, a tego nie mają, jest pozbawione sensu. Ja zwykle żartuję, że jedyne, czego się w ten sposób dowiemy, to uzyskamy dość precyzyjne odpowiedzi na pytanie, nad czym teraz pracuje nasza konkurencja. Dlaczego? Bo natura procesów poznawczych jest taka, że pytane osoby uruchamiają wszystkie swoje fiksacje poznawcze i odpowiedzą coś, co i tak doskonale wiemy, bo sami byśmy tak odpowiedzieli. Zresztą my nie mówimy, że nie należy tego robić, ale że nie wolno na tym poprzestawać. Takie zbieranie potrzeb klientów należy uzupełnić i pójść myślowo w zupełnie innym kierunku, czyli odkryć, jaki potencjał już leży w produkcie. 13. Wychodzimy od produktu, bo on będzie naszym ograniczeniem? Bardziej bym powiedział, że jeśli rozumiemy innowacje jako coś, co można wdrożyć i jeśli za punkt startowy obierzemy coś, co już istnieje, to skoro już jest, to znaczy, że wypracowany przez nas rezultat też będzie nadawał się do wdrożenia. 14. Jeśli chodzi o innowacje produktowe, łatwiej zidentyfikować poszczególne elementy, dużo trudniej zrobić to w usługach. W jaki sposób wykorzystać SIT w marketingu lub sprzedaży? Moim zdaniem w usługach jest jeszcze fajniej, bo naturą usług jest to, że są niematerialne i nie ma żadnych ograniczeń innych niż te, które sobie zbudowaliśmy w głowie. Bo czymże jest usługa? Jest jakaś umowa z klientem, że wykonanie pewnych czynności przez kogoś, w określony sposób, jest coś warte dla kogoś. Możemy dowolnie sobie manipulować tym, co ktoś robi, w jakiej kolejności, dla kogo… Największy potencjał na tworzenie nowych produktów jest w usługach! 15. Wychodzimy od istniejącej usługi, którą już świadczymy i zastanawiamy się, jak możemy zrobić to inaczej, tak? Nie tyle zastanawiamy się, jak to robić inaczej, ile zastanawiamy się, co by się stało, gdyby naszą usługę popsuć w pewien określony sposób i pomyśleć nad tym, co z tego wynika, że ją zepsuliśmy oraz jakie nowe korzyści się w efekcie pojawiają i dla kogo? 16. Zepsuć usługę, świetne! Czy masz dla nas jakiś przykład innowacji w obszarze handlu albo łańcucha dostaw? Niedawno pracowałem przy przedsięwzięciu, gdzie spotkała się koalicja producentów opakowań i producentów napojów. Szukaliśmy innowacyjnych rozwiązań ułatwiających ludziom recykling. I jednym z ciekawych pomysłów, który się pojawił, było przyjęcie założenia, że wszyscy producenci produktów spożywczych powinni się umówić na to, aby każde opakowanie produktu zawsze miało odpowiednio duży i wyraźny pasek w kolorze oznaczającym pojemnik, do którego ma zostać wrzucony. 17. I to jest dokonały pomysł! Doskonały w swojej prostocie. Wystarczyło zadać odpowiednie pytanie. Przy czym wydaje się, że najbardziej przełomowym rozwiązaniem problemu recyklingu śmieci i ich segregacji jest, paradoksalnie, umówić się na jedno rozwiązanie, czyli np. że wszystkie produkty będą opakowane w plastik. Dlaczego? Bo wtedy raz na zawsze rozwiążemy problem segregacji. Bo wszystko, co trafia do śmieci, będzie plastikiem, który podlega recyklingowi. Bo my się próbujemy poruszać w obszarze ulepszania czegoś, zamiast zaatakować przyczynę. Narzędzia systematycznego myślenia techniki wywodzą się z techniki TRIZ, opracowanej przez Altshulera. Jedna z zasad TRIZ mówi: jak masz z czymś problem, to po prostu to usuń. Jeśli masz problem z segregacją śmieci usuń wszystkie inne śmieci, zostaw jeden, wtedy problem się sam rozwiąże. 18. Genialne w swojej prostocie! Ilu osobom zaszczepiłeś tego bakcyla myślenia Myślę, że można już to liczyć w setki, jak nie w tysiące osób. Szkolenia, które prowadzę, polegają na tym, żeby ich uczestnicy stali się, ucząc ode mnie, samodzielni w ich używaniu. Narzędzia są proste, łatwo je poznać, ale potem trzeba ćwiczyć. Bardzo dobrym wskaźnikiem, że ktoś posiadł umiejętność jest to, że nie używa moich przykładów, ale podaje swoje własne. Umie wytłumaczyć na własnym przykładzie. Nie tylko potrafi powtórzyć jakąś zasadę, ale przełożyć ją też na codzienną praktykę. 19. No właśnie, nikt nas nie uczy systematycznego myślenia. Dlaczego to jest takie trudne? Tak działa ludzki umysł – budujemy w sobie pewne wzorce, które automatyzują naszą codzienność, nasze postępowanie. Nasz umysł, z oszczędności energii i zwykłego lenistwa, stara się na każdą sytuację, z którą ma na co dzień do czynienia, jak najszybciej wypracować jakiś automatyczny wzorzec. Z jednej strony jest to bardzo użyteczne, bo badania naukowe pokazują, że rezerwuar energii na intensywne myślenie jest bardzo ograniczony. Nie dałoby się o wszystkim, na co dzień, intensywnie myśleć. Sztuka innowacyjna myślenia polega na tym, aby nauczyć nasz umysł myślenia w sposób niestandardowy. Aby stało się dla naszego umysłu czymś automatycznie łatwym. Trzeba go w tym wyćwiczyć. 20. To jak, zaczynamy od 15 minut dziennie? Bardzo dobrze jest wyrobić sobie nawyk: dla zabicia czasu zrobię ciekawe ćwiczenie. Np. jadę metrem i zadam sobie pytanie: jak musiałyby wyglądać drzwi, żeby przy ich pomocy rozwiązać problem: że rano ludzie się pchają, żeby wyjść, a po południu pchają aby wejść. Czyli zajmować umysł ćwiczeniem, patrząc na elementy otoczenia, tak aby użyć którejś z 5 technik i zobaczyć, do czego to doprowadzi. To trochę tak, jakbym – siedząc na kanapie i oglądając telewizję – brał dodatkowo do ręki ciężarki. Jedno drugiemu nie przeszkadza. Można ćwiczyć bicepsy oglądając telewizję. Z innowacyjnym myśleniem jest tak samo. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Zrozumiałam, że innowacyjność to postawa, nawyk, wymaga zdecydowania i chęci, aby w codziennej pracy ją wdrożyć. Ale jestem przekonana, że warto! Myślenie out‑of‑the‑box – określenie to od czterech dekad króluje w świecie biznesu (i nie tylko), stając się mantrą konsultantów i osławioną receptą na wszystko. Czy oznacza to, że nie wystarczy już zwykłe myślenie? Czy z naszym jest coś nie tak? Czy może padliśmy ofiarą jakiejś zbiorowej manipulacji?Sprawdźmy. Podaj połowę z trzynastu? Oczywiście bez problemu znajdujesz odpowiedź, więc z myśleniem nie jest źle. A teraz krótka ankieta: ilu odpowiedzi udzieliłeś? jednej, dwóch, więcej niż dwóch, miałem więcej pytań niż odpowiedzi. Zaraz, to może być więcej różnych połów z trzynastu? Gdy się dobrze nad tym zastanowić, to tak. Ale mało kto przy tak prostym zadaniu to robi. Przyzwyczajeni jesteśmy do szybkich, gotowych i wyuczonych w szufladzie Spytani (lub w zetknięciu z problemem) sięgamy do odpowiedniej szufladki w pamięci, w której mamy gotową odpowiedź albo przynajmniej instrukcję, jak ją znaleźć. Tak jak powyżej: podziel 13 przez 2. Natychmiast sięgamy do kolejnej szufladki i mamy rozwiązanie. Problem w tym, że szukamy jednej, jedynej, słusznej odpowiedzi i zadowalamy się momentalnie, gdy ją znajdziemy. Choć z tą słusznością to, prawdę mówiąc, może być różnie. Daniel Kahneman w swojej książce „Pułapki myślenia” przytacza prostą zagadkę: kij bejsbolowy i piłka kosztują razem $1,10; kij jest o dolara droższy od piłki; ile kosztuje piłka? Jeśli pomyślałeś o 10 centach, to jesteś w dobrym towarzystwie – tak odpowiedziało 80% z wielu tysięcy testowanych studentów różnych uniwersytetów – ponad 50% w tak renomowanych uczelniach jak Harvard, Princeton czy Massachusetts Institute of Technology – ale niestety ze złą odpowiedzią („bardzo dobrze... pała”, powtarzając za znaną audycją satyryczną). Wystarczy proste zsumowanie obu cen, by się o tym się pierwszą odpowiedzią i jesteśmy gotowi jej bronić do końca. Na tym właśnie polega problem z rozwiązywaniem problemów – zwłaszcza tych złożonych i dotyczących wielu osób. Wówczas każdy walczy o swoje własne, jedyne i subiektywnie słuszne rozwiązanie. Gdy zaś jesteśmy sami, zadowalamy się czymś, co nie dość, że może być fałszywe, to jeszcze zamyka nam drogę do szukania innych rozwiązań. Nie, spokojnie, 6,5 to prawidłowy wynik dzielenia, ale o tym mistrzem zarządzania sobą »A jeśli bym Cię poprosił, byś w 3 sekundy podał połowę z 957389? Szybko do szufladki, a tam odpowiedź: nie da się. To też odpowiedź i też nas zadowala, bo też uznajemy ją za prawdziwą (stanowczo nazbyt często).Choć w większości sytuacji możemy faktycznie obyć się z tą jedną odpowiedzią – nawet z tą, że się nie da – to gdy stajemy przed wyzwaniem i szukamy odpowiedzi, której jeszcze nie było albo po prostu jej jeszcze nie znamy, potrzeba wówczas czegoś więcej niż sięganie po wyuczone i pewne rozwiązania. Zamiast reaktywnego grzebania w pamięci potrzebujemy kreatywnego użycia out‑of‑the‑box zostało spopularyzowane w latach 70. przez konsultantów biznesowych. By pokazać potrzebę wychodzenia poza pewne schematy myślenia i konieczność zmiany paradygmatu przy rozwiązywaniu problemów związanych z rozwojem biznesu, posługiwali się oni słynną zagadką z dziewięcioma kropkami, która stała się potem symbolem myślenia poza pudełkiem. Stworzył ją na początku ubiegłego wieku brytyjski matematyk Henry Ernest Dudeney, a polega na połączeniu owych kropek, ułożonych w kwadrat 3x3, czterema prostymi liniami, narysowanymi bez odrywania ołówka. Jeśli nie znasz rozwiązania, to przerwij na moment czytanie i wróć z odpowiedzią (oby nie z gatunku „to się nie da”).Każdy, kto zna rozwiązanie, wie, że bez wyjścia poza schematy myślowe i ramy własnych założeń faktycznie „to się nie da”. Ale jak już opuścimy domniemane granice zasugerowane przez kształt rzędów kropek, to możemy nagle odkryć więcej rozwiązań. Możemy nawet dojść do wniosku, że cztery linie to za wiele. Nasza kreatywność zacznie nam podsuwać nowe perspektywy, a za nimi nowe drugiej stronie lustra Skąd się to bierze? Dlaczego wpadamy w pudełko? Opisywany wyżej sposób myślenia to jedno. Bardziej istotne, moim zdaniem, jest to, jak reagujemy na pytania. Mamy niestety tendencję do skrupulatnego trzymania się tego, co naszym zdaniem jasno wynika z postawionej kwestii. I właśnie tutaj wpadamy w pułapkę. Potrzebujemy jasnej sytuacji, więc tę jednoznaczność sami sobie wymyślamy. Skoro mamy połączyć kropki, to musimy się poruszać między kropkami. Na dodatek łączenie oznacza, że trzeba zacząć na kropce i na kropce skończyć. Niby oczywiste. Z tym że tego w ogóle nie było w zadaniu. Sami to zamiast słuchać pytań, nauczmy się je zadawać. Jak Alicja, która stojąc przed lustrem zastanawiała się, co może być po jego drugiej stronie. Czy jest odwrotnie niż w świecie, w którym była? Okazało się, że jest tam bogactwo zaskakujących i logicznych, choć zdawałoby się niemożliwych – przynajmniej po tej stronie – rzeczy. Po drugiej stają się one gdybyśmy podeszli do problemu z kropkami... po prostu odwrotnie? Na przykład zamiast próbując odpowiadać, zadali pytanie? Najlepiej odwrotne – jak umieścić te dziewięć kropek na narysowanych liniach? Odpowiedź znaleźlibyśmy zapewne bez większego trudu. Wystarczy tylko przeformułować problem, by uwolnić kreatywność, unikając pułapki tylko przeformułować problem, by uwolnić #kreatywnośćWróćmy do naszej połowy z trzynastu. A co może być kreatywnego w prostym dzieleniu – możesz zapytać? W samym dzieleniu faktycznie nic. Chodzi właśnie o to, że jeśli skupimy się na dzieleniu jako działaniu arytmetycznym, to pozostaniemy tylko z jedną odpowiedzią. A jest ich bardzo wiele. Tak, połów z trzynastu może być bardzo, bardzo dużo. No to podejdźmy w analogiczny sposób i zacznijmy zadawać pytania (wariant d w ankiecie na początku nie był żartem). Co oznacza podzielić? Przeciąć, rozgraniczyć, rozdzielić, rozwarstwić, przepołowić – no proszę, już masz nowe rozwiązania, prawda? Idźmy dalej: co może oznaczać trzynaście? Słowo lub liczbę. No i mamy kolejne warianty połówek. Pójdźmy za ciosem − jak można je zapisać? Po arabsku, po rzymsku, w układzie dwójkowym itd. Można teraz bawić się w różne sposoby dzielenia różnie zapisanych słów i liczb. Fantazja podpowie nam całą masę pomysłów. Wystarczyło, przez zadawanie pytań, kolejno weryfikować założenia. Wyobraźnia, zamiast stawiać domyślne ściany pudełka, zaczyna wędrować w poszukiwaniu wszystkiego, co może być myśleć o niebieskim słoniu A jak to wygląda w praktyce biznesowej? Skoro idea myślenia out‑of‑the‑box stamtąd się wywodzi, to powinno być wspaniale. Niestety zbyt często odbiera się to w kategoriach wzorca do równania, warunku do spełnienia czy celu do osiągnięcia. Mottem większości zebrań i narad stał się nakaz: myślcie out‑of‑the‑box! Wówczas w oczywisty sposób dzieje się coś przeciwnego, jak w paradoksie psychologicznym o niemyśleniu o niebieskim słoniu. Mózg po prostu nie jest w stanie wykonać polecenia, by nie myśleć o niebieskim słoniu. Momentalnie i nieuchronnie robi coś wręcz odwrotnego. Żeby nie myśleć o niebieskim słoniu, musi najpierw przywołać na myśl właśnie to, o czym ma nie inaczej będzie, gdy kategorycznie każemy naszemu mózgowi zapomnieć o ograniczeniach? Na takie dictum reakcją jest natychmiastowe stworzenie sobie ograniczających ram i kurczowe trzymanie się strefy komfortu, czyli powielanie bezpiecznych i znanych rozwiązań (łącznie z odkryciem, że już nic innego znaleźć się nie da). A gdyby w opisywanym paradoksie polecenie brzmiało: „pomyśl o czymś niebieskim, a teraz pomyśl o słoniu”, czy komukolwiek przeszedłby przez myśl niebieski słoń? Chcesz myślenia out‑of‑the‑box? Ani słowa o zjawisko w psychologii ma nazwę ironicznych procesów kontroli – to wiele wyjaśnia. Ale pokazuje też, jak można temu przeciwdziałać – poprzez samą ironię. Przykładem może być prowokacja. David Tanner, były dyrektor Centrum Kreatywności i Innowacji w koncernie DuPont, przytacza przykład użycia takiego właśnie sposobu, gdy pracowali z działem IT nad pomysłami na znaczną redukcję kosztów. Cała praca skupiła się na szukaniu sposobów na wydawanie jak najmniejszej ilości pieniędzy. Dopiero gdy ktoś prowokacyjnie zaproponował, by zwiększyć wydatki, uświadomili sobie, że przyjęli za pewnik, iż koszty można zmniejszać, jedynie mniej wydając. Dzięki tej prowokacji znaleźli proste rozwiązanie: wydawać więcej, ale redukując liczbę dostawców; składając większe zamówienia u wybranych dostawców, mogli uzyskać znacznie lepsze ceny. Przyniosło to w efekcie milion dolarów rocznie oszczędności. A było efektem zaledwie jednogodzinnej sesji kreatywnej – dobrej sesji chciałbym zamykać kwestii wychodzenia out‑of‑the‑box tylko w kilku przytoczonych radach. Byłoby to tworzenie pudełka − i to dość ciasnego. Sposobów jest naprawdę bez liku, a ja starałem się jedynie wskazać kilka kierunków. Najważniejsze chyba jest to, by odpowiednio formułować problem, a dla już określonej kwestii szukać jak najszerszego myślenie o problemie jako trudnej sytuacji stawia nas pod ścianą – ścianą pudełka. Dlatego przede wszystkim proponuję, by patrzeć na problem jak na sposobność – początek nowych, nieznanych możliwości, wtedy kontekst sam się poszerzy. Pamiętaj – myśl o czymkolwiek niebieskim, myśl o jakimkolwiek słoniu, a gwarantuję Ci, że niebieski słoń się nie pojawi. Wyobraź sobie pudełko, które leży przed Tobą. Masz jakiś problem, który chcesz rozwiązać. Szukasz kreatywnego pomysłu. Zaglądasz do pudełka, w którym zamknęły się Twoje myśli, tradycyjne rozwiązania, utarte schematy. Czasami rozwiązania wydają się tak oczywiste, że szukając nowych możliwości nie wychodzimy poza pudełko. Pozwól, że podam Ci przykład „pudełkowego myślenia”. Ten proces obrazuje żart ze skeczu brytyjskiego komika. Na granicy USA i Meksyku pojawia się mężczyzna na rowerze z pudełkiem przy kierownicy. Facet wydaje się strażnikom podejrzany, więc zaglądają do pudełka. Znajdują tylko piasek. Mężczyzna przechodzi przez granicę codziennie przez dwa miesiące wzbudzając podejrzenia. Za każdym razem otwiera pudełko z piaskiem. Pewnego dnia strażnik traci cierpliwość i pyta: „Słuchaj stary, tym pudełkiem doprowadzasz mnie do szału. Przechodzisz codziennie z tym pudłem na rowerze przez granicę. Powiedz szczerze, co ty szmuglujesz?”. „Rowery”-odpowiada facet. Czasami jest tak, że widzisz piasek, a ważny może być właśnie rower. I on jest już poza pudłem. Tylko jak myśleć kreatywnie, „poza pudełkiem”, twórczo, czyli out of the box? Tylko nie mów, że nie jesteś kreatywna/kreatywny. Jeśli tak sądzisz, to przypomnij sobie sytuacje, w których znalazłeś/znalazłaś rozwiązanie. Pamiętasz? Jakie były to problemy? Gdzie wtedy byłeś/byłaś? Co Cię otaczało? Co Ci wtedy pomogło? To są tacy „pomocnicy” Twojej kreatywności. Możesz ich później wykorzystać, kiedy szukasz kreatywnego rozwiązania. Co jeszcze możesz zrobić, by pobudzić kreatywność? Spróbuj uwolnić się od presji „Muszę natychmiast znaleźć kreatywny pomysł, natychmiast”. Często zdarza się, że taka presja blokuje twórcze myślenie. Dlaczego? Nieszablonowe pomysły pojawiają się w wielu przypadkach niespodziewanie, kiedy ludzie są mniej czujni, co potwierdzają badania przeprowadzone na uniwersytecie w Chicago, którym przewodniczył profesor psychologii Sian Beilock. Spisuj wszystko, co przyjdzie Ci do głowy. Nawet na pierwszy rzut oka głupie lub zwariowane pomysły. Twoje skojarzenia mogą łączyć się w całość lub zainspirować Cię do generowania nowych, twórczych rozwiązań. Spisuj, rysuj, twórz mapy myśli. Taka układanka może przekształcić się w kreatywny pomysł. Ucz się czegoś nowego. Bierz udział w szkoleniach, czytaj książki, magazyny, oglądaj filmy niekoniecznie związane z Twoją dziedziną. Pewnie znasz nazwisko Steve Jobs. Steve Jobs próbował różnych rzeczy, między innymi zapisał się na kurs kaligrafii, który nie był związany z jego studiami. To właśnie kaligrafia pozwoliła współzałożycielowi firmy Apple spojrzeć na komputery z innej perspektywy, między innymi prostoty użytkowania. Nawet kurs lepienia z gliny może wnieść coś nowego do naszego życia i pobudzić kreatywność. Próbuj nowych rzeczy, otwórz się na nowe możliwości. Kusi Cię, żeby poprzestać na pierwszym rozwiązaniu? Nie tak szybko, zaczekaj. Ok, zdarza się, że pierwsza myśl jest najlepsza, ale czasami nasuwają się odpowiedzi A, B, C, a może tym razem najlepsza będzie ta niewidoczna D? Oto kolejny sposób na to, jak myśleć kreatywnie: Zacznij z wizją końca. Co mogło doprowadzić Cię do znalezienia twórczego rozwiązania? Pamiętasz jeszcze życie bez smartfona? Pewnie miałaś/miałeś czas na obserwowanie otoczenia. Może warto od czasu do czasu odłożyć telefon i rozejrzeć się wokół siebie i poszukać inspiracji. Często nieświadomie. Nie chodzi o to, by biegać po parku, patrzeć na każde drzewo i myśleć, jak może mnie zainspirować. Wyjdź na spacer. Zaczerpnij świeżego powietrza, poćwicz trochę. Ćwiczenia poprawiają sprawność umysłową i kreatywność. Może by tak opuścić na chwilę swoje pudełko i wskoczyć do innego? Co zrobiłby Twój klient? Czego potrzebuje? Co mogłoby pomyśleć dziecko, pracownik, ktokolwiek? Zmień perspektywę, by pobudzić kreatywność. Szukaj inspiracji w innych branżach. Jeśli na przykład coś działa w rybołówstwie, to może być też inspiracją pomysłu dla Twojego obszaru. Możesz wziąć na tapetę garncarstwo, jazdę figurową na lodzie i wszystko, co wpadnie Ci do głowy. Wymyślaj różne warianty pytania, na które szukasz odpowiedzi. Oto przykład: Gdybyś miał/a stworzyć dobrą prezentację, pewnie zadałabyś/zadałbyś pytanie: Jak stworzyć dobrą prezentację? A gdyby tak wypisać więcej powiązanych ze sobą pytań, np. Czego mogą oczekiwać odbiorcy? Czym jest dobra prezentacja? Jakie prezentacje, które widziałem/widziałam były dobre? Twórz pytania, które przychodzą Ci na myśl. Wykorzystaj myślenie wizualne, które pobudza kreatywność. Więcej o myśleniu wizualnym przeczytasz we wpisie: Myślenie wizualne – czym jest i dlaczego warto z niego korzystać?

myślenie out of the box